![]() |
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
//Reklama// //Non Profit// ![]() |
song info | ||
Wykonawca: Coma | tytu³: Schizofrenia | |
album: rok: | autor tekstu: |
w pewnym mieście na ulicy, gdzie nic nigdy się nie zdarza urodziłem się bez krzyku i w dodatku bez lekarza w dzieciństwie od niechcenia, pogrążony w samotności hodowałem urojenia o pokoju i wolności w szkole kiedy kumple zażywali narkotyki ja wierzyłem w sprawiedliwość i uczciwość polityki byłem dobrym katolikiem i w heteroseksualnym związku żyłem z moją żoną, gdy nas z sobą ożeniono życie upływało według idealnego schematu nie paliłem i nie piłem, nie gwałciłem, nie skarżyłem się na nic ideologią było przeżyć do pierwszego pracowałem w supersamie i zadowolony z tego przynosiłem wypłaty, do domu na spłaty zadłużenia bankowego bardzo regularnego jak gdyby nigdy nic, wyszedłem z domu nocą w maju, było ciepło rozebrałem się do naga i widziałem czerwone gwiazdy jak spadają i widziałem spalone miasta i widziałem tłumy ludzi ruszyłem ręką - umierali, potem drugą - rozstąpiły się niebiosa biała droga brukowana wprost do boga mogłem mówić z nim o wszystkim o czym chciałem moje oczy pełne łez, a w sercu władza ponad światem unosiłem się spełniony ponad światem rozpostarłem moje dłonie i już byłem niemal bliski zrozumienia zrozumienia tajemnicy wszechstworzenia schizofrenia, schizo, schziofre, schizofrenia... |
ogl±dano: 522 g³osów: 0 ¶r. ocena: |