![]() |
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
//Reklama// //Non Profit// ![]() |
song info | ||
Wykonawca: Maryla Rodowicz | tytu³: Z sufitu | |
album: rok: | autor tekstu: |
Jest takie miejsce na suficie, gdzie czasem widać rzeczy sedno. Wystarczy długo się wpatrywać wtedy, gdy jest ci wszystko jedno... Gdy coraz mniej rozumiesz z tego, co w życiu nam się zdarza. A czas wydziera dnie i noce, jak... kartki z kalendarza. Co z tą nadzieją, czemu wciąż jak zimne ognie gaśnie? Czemu tak smutno wokół mnie, choć się spełniają baśnie? Bóg coraz bardziej roztargniony, pewnie za dużo ma na głowie, a gdy na wysokościach zamęt, czy spać spokojnie może człowiek? Gdy ciemno, budzą się demony; bezczelnie włażą wszędzie. A że się mnożą bez umiaru, to jeszcze ciemniej będzie. Co z tym rozumem, czemu śpi, gdy tak potrzebny właśnie?! Czemu tak głupio wokół mnie, gdy się spełniają baśnie? Mój anioł stróż się właśnie zdrzemnął. Ma przerwę w pracy aż do świtu. By jakoś przetrwać noc bezsenną, czytam: "Nieznośną lekkość bytu". Nade mną Niebo, wciąż gwiaździste, A we mnie mgła zwątpienia. Gapię się w sufit choć wiem dobrze, to nie najlepszy punkt widzenia |
ogl±dano: 502 g³osów: 0 ¶r. ocena: |