![]() |
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
//Reklama// //Non Profit// ![]() |
song info | ||
Wykonawca: Kult | tytu³: Åšmierć poety | |
album: Tata 2 rok: | autor tekstu: K. I. Gałczyński |
Nie pomogły zastrzyki, Recenzje i pomniki, Ni kwaśne mleko : Przyszedł szarlatan - szuja, Obejrzał go, pobujał : - Dementia praecox. Toż radość była w domu, Nareszcie koniec sromu, Skończony kłopot ! Dozorca śmiał się setnie : - Zaraz mu nitkę przetnie Panna Atropos. Żona klaskała w dłonie: - Ach, przecie nadszedł koniec Pijackich orgii. Bólów miałam niemało, Nareszcie twoje ciało Wezmą do morgi. Wszyscy stanęli kołem Z czołem bardzo wesołem. Prasa, kuzyni; I szacowne to grono Orzekło unisono : - Dobrze tak świni! Po co dziewki uwodził, Nocą domy nachodził, Sen rwąc dzieciątek; I po co Pod Zegarem Lał w brzucho wino stare Świątek i piątek ? Zna go dobrze Warszawa: Pożyczał - nie oddawał, Nasienie drańskie; A "poetyczne dale" To byly te skandale W Małej Ziemiańskiej. Dobrze ci, stary draniu, Za grzechy nad otchłanią Inferna zwisasz. Najprzód gwiazdy i róze, Potem stołek w cenzurze - Sprzedajny pisarz ! Tak to nadobne grono Radziło unisono W śmiertelnej sali. A że lico miał bladsze Orzekli: - Pewnie nadszedł Koniec kanalii. Zapachniały zefiry, Brzękły potrójne liry, Pierzchnęła tłuszcza. Serce alkoholowe Unieśli aniołowie Na złotych bluszczach. |
ogl±dano: 467 g³osów: 0 ¶r. ocena: |